Wiosna idzie... Idzie, ale jeszcze jej daleko do przyjścia. Na tym dzikim wschodzie przychodzi na końcu i traktuje te Podlasie po macoszemu. Więc jest przednówek. Wszyscy smarkają, siąpia nosami, humory raczej wisielcze i czarne niż jakiekolwiek inne. I jak tu żyć?
Wróciłam do treningów biegowych. To znaczy coś tam sobie potruchtałam po chorobie. Niby tylko 5km, a dało w kość. Słońca trzeba na te trudne czasy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz